StrategiaMindset i psychologia

Profesjonalne nastawienie

Wprowadzenie

W tym artykule

  • Wymówka downswingu
  • Zasada gwiazdy popu
  • Cztery drogi do stania się lepszym graczem

Gracz pokera potrzebuje profesjonalnego nastawienia, aby mógł odnosić sukcesy. Niestety, jest to jedna z najczęściej niedocenianych cech dobrego gracza. Sam talent nie jest nic wart, dopóki nie istnieje żadne rozsądne nastawienie wobec czytania, uczenia się i optymalizacji własnych umiejętności. Najpierw najważniejsze: aby jako pokerzysta odnosić sukcesy także na średnich limitach, powinno się być świadomym jednej rzeczy, mianowicie tej, że w tym momencie nie jest się szczególnie dobrym graczem. Niestety, większość karier pokerowych kończy się klęską właśnie w tym punkcie. Kariera pokerowa kończy się, zanim się w ogóle zaczęła.

Wymówka downswingu

By grać w pokera i przynajmniej w pewnym stopniu wygrywać, powinno się przestrzegać szczególnie jednej zasady. Chodzi tutaj o tzw. "wymówkę downswingu", której należy się pozbyć. Każdy początkujący gracz powinien sobie zapamiętać następujące zdanie:

W pokerze nie ma żadnych downswingów - są tylko źle zagrane rozdania.

Teraz pewnie wszyscy samozwańczy profesjonalni gracze pokera wpadną w histerię. Czy to możliwe, że wszyscy Sklansky i Greensteinowie tego świata byli w błędzie?

Wygląda na to, że człowiek posiada pewną wrodzoną zdolność: jest mistrzem w wynajdywaniu i wymyślaniu wymówek. Nic innego, jak pretekst i wykręty, które mają uzasadniać zachowanie, pech lub popełnione błędy. Takie wymówki znajduje się codziennie, obojętnie czy w pracy, życiu prywatnym, czy sporcie.

"Miłość mojego życia po prostu mnie zostawiła, mnie biedaka i ma teraz innego!"

O wiele lepiej jest przedstawiać siebie jako człowieka godnego współczucia, niż przyznać się, że za całą tę sytuację ponosisz winę sam, ponieważ wolałeś spędzać wieczory z przyjaciółmi, grając w bilard, niż zatroszczyć się o dziewczynę, która siedziała sama w domu.

Lub dobry kolega został awansowany, a ty stwierdzasz, że o wiele bardziej zasłużyłeś na ten honor. Także tutaj naginasz chętnie rzeczywistość: kolega wytężał siły dla zakładu pracy i pracował o 10 godzin więcej w tygodniu, kiedy ty sam wolałeś wykurować wysoce bolesną chorobę o imieniu katar, przez tydzień leżąc w łóżku w swoim domu.

Lub niech będzie to po prostu piłka nożna z niekompetentnym sędzią, który faworyzuje inne drużyny. Każda decyzja to zamach na twój zespół, podczas gdy w rzeczywistości zasługuje on na drugie miejsce.

Jak widać, człowiek nie zna granic w wyszukiwaniu i w znajdowaniu wymówek i usprawiedliwień, które wytłumaczą własne błędne zachowanie, innymi słowy: nieudolność.

Takie zachowanie człowieka jest niczym innym, jak czystym mechanizmem obronnym. Podobnie jak bezwolnie zamykamy nasze oczy, kiedy zbliża się do nas jakiś obiekt (miejmy nadzieję, że mucha, a nie pięść), tak chronimy właśnie nasze ego. Omówione wyżej przykłady stanowią z reguły mechanizm obronny lub inaczej mówiąc, blokadę psychiczną, która ma uchronić nasze poczucie własnej wartości przed urazami. I każdy, kto jest szczery wobec siebie, stwierdzi, że zrobił użytek z tego mechanizmu z pewnością niejeden raz.

Zbyt często, słysząc krytykę pod naszym adresem, instynktownie włączamy mechanizm obronny, stwierdzając: „Ten/ta nie ma racji!" Czyż nie przychodzi nam niezwykle ciężko zastanowić się nad tym, czy taka krytyka jest być może uzasadniona? Standardowym zachowaniem w takich sytuacjach jest strategia: sprzeciwiasz się argumentom, których nie możesz obalić w danej sytuacji:

"Nie sądzisz, że czasem jesteś całkiem arogancki?"

Odpowiedź: "Za to nie jestem tak małostkowy, jak ty!"

Znakomita podstawa do udanej dyskusji. Zamiast najpierw zastanowić się nad tym, co nam zarzucono i czy przypadkiem nie jest to prawdą, przechodzimy do ataku, ponieważ czujemy się wpędzeni w kozi róg.

Ale cóż ma to wspólnego z pokerem?

Odpowiedź jest naprawdę prosta. Ponieważ wymienione sytuacje, z którymi ciągle spotykamy się w życiu codziennym, mogą na dłuższą metę być zabójcze dla naszej gry w pokera, a zwłaszcza dla naszego kapitału.

Problem polega jednak na tym, że w wielu artykułach i książkach serwuje się graczom pokera gotową wymówkę. Istnieje wiele artykułów o bad beatach, a także o downswingu. I gdy tylko gracz początkujący przeczyta te artykuły/książki, otrzyma najlepszą chyba wymówkę dla własnej nieudolności na resztę swojej kariery pokerowej (która wraz z podążaniem za tą radą nie potrwa zbyt długo).

Czyż nie łatwiej twierdzić, że skasowało się właśnie parę bad beatów lub że znajduje się właśnie w paskudnym paśmie niepowodzeń - zamiast pomyśleć nad tym, co zrobiło się źle w ostatnio zagranym rozdaniu?

Czyż nie łatwiej jest też twierdzić: "otrzymałem bad beat", zamiast obejrzeć sobie to rozdanie jeszcze raz w spokoju i podyskutować o nim na forum z przykładowymi rozdaniami tak, żeby mógł je ocenić doświadczony gracz? Oczywiście, związane jest to z pewnym nakładem pracy, ale tylko tak możesz zacząć odnosić sukcesy - i tylko tak możesz skasować pieniądze od przeciwnika.

Nie do pozazdroszczenia jest sytuacja, kiedy pan Downswing przegra rozdanie, w którym do tego jego nut flush zostanie rozgromiony na riverze przez full house z 72o. Za setnym razem otrzymuje w końcu bardzo dobrą kartę, którą opłaca się obstawić, lecz przegrywa - wtedy to zasługuje na litość i pocieszenie ze względu na swój pech. Poprzednie 99 układów, przy których rozdaje SB lub BB poprzez głupie sprawdzenia i nierealne podbicia, zostanie oczywiście pominięte milczeniem.

Czyż nie stanowiłoby to większej motywacji, gdyby po sesji strat analizowało się swoje karty i szczerze przyznało, że przez swoją słabą grę, zamiast break even wyniknęła pełna strat runda pokera?

Takie oto zdanie można przeczytać u graczy początkujących: "...dla mnie jasne jest, że tu i tam mam parę braków..."

Kiedy czyta się takie zdania, przyjmuje się, że ta osoba uważa po cichu, że jej gra jest w 70%-80% perfekcyjna. Ponieważ „tu i tam" nie oznacza z pewnością, że jest to więcej, niż 30% braków. Barry Greenstein pisze w swojej książce "Ace on the River", że każdego wieczora pokerowego robi ok. 10% złych sprawdzeń/podbić/rezygnacji z gry (pas). W takim przypadku możemy tylko pogratulować naszemu początkującemu, ponieważ jest oddalony w 10%-20% od poziomu Barry'ego Greensteina. Szkoda tylko, że jeszcze nie gra na jego limicie.

Istnieje jednak konkretna grupa graczy w pokera, której często dotyczy wspomniana powyżej sytuacja. Tutaj chodzi o graczy, którzy bezpośrednio wchodzą do gry z pasmem szczęścia i najpierw nie doświadczają żadnych niepowodzeń. Szturmują limity w niewiarygodnym tempie z 4-5 BB/100 układów, na tym paśmie szczęścia dochodzą także szybko do limitów 1 $/2 $ i wyżej. I pozornie nie ma powodu, by wątpić we własne umiejętności. Myślenie o tym, że są złymi graczami, byłoby absurdem (uwaga autora: też mi tak szło na początku mojej kariery pokerowej). Ale nadchodzi czas, że bezlitosne prawa pokera się zaczynają się mścić. Doświadczasz pierwszego dużego niepowodzenia (nie chodzi tutaj o żaden prawdziwy downswing, bardziej o złą grę, która ze względu na wyższy limit, jest o wiele bardziej zauważalna). Przegrywa się w ciągu prawie 1000 rozdań 150 BB lub więcej i traci połowę swojego kapitału. Z psychologicznego punktu widzenia jest to oczywiście wysoce niekorzystna sytuacja.

Wtedy rozpoczyna się bardzo interesujący proces myślowy w głowach większości graczy:

  • Teza 1: W prawie 20 000 rozdań miałem winrate około +1.5 BB/100.
  • Teza 2: „Wygrywający gracze“ mają winrate około +1 BB/100.
  • Wniosek: Jestem wygrywającym graczem.

Później następuje:

  • Teza 1: Wiem, że nawet „wygrywający gracze“ mogą doświadczyć downswingu o wielkości 200 BB lub nawet więcej.
  • Teza 2: Ja jestem wygrywającym graczem.
  • Wniosek: Moja strata 150 BB musi być downswingiem. Mogę więc nadal grać, jak dotychczas, a moje szczęście wkrótce powróci.

Niestety, gracze ci sięgają z upodobaniem do wymówki downswingu, zamiast zastanowić się nad swoją grą.

W tym miejscu odpowiedni cytat autorstwa Thomasa Jeffersona:

"Bardzo wierzę w szczęście i wiem, że im ciężej pracuję, tym mam go więcej."

Powróćmy do początkowego twierdzenia: w pokerze nie istnieje downswing!

Mały przykład:

Znajomy mojej rodziny pracuje jako dmuchacz szkła. W jego zakładzie produkowany jest specjalny rodzaj szkła. W trakcie dmuchania szkła może jednak się zdarzyć, że pęknie lub się zbije, mimo niezmiennego procesu produkcji. Faktem jest jednak to: im bardziej doświadczony dmuchacz szkła, tym mniej prawdopodobne jest takie zdarzenie. Załóżmy również, że w tym zakładzie jest także uczeń, który, prędzej czy później, będzie mógł pracować z tymi szkłami. Ale dmuchanie szkła nie udaje mu się za pierwszym razem, szkło jest nie do użytku i ląduje w śmietniku. Jak duże jest prawdopodobieństwo, że ten błąd ma związek z niedoświadczeniem ucznia, a jak duży związek z faktem, że coś takiego może się od czasu do czasu wydarzyć w tym zawodzie, niezależnie od doświadczenia dmuchacza szkła?

Zmierzam do tego, że na początku twojej kariery pokerowej prawdopodobieństwo dużej przegranej z powodu złej gry jest większe od przegranej spowodowanej ogólnym downswingiem.

W pokerze są dwa sposoby, którymi można mierzyć sukces:

  • Jakość wstawianych rozdań: załóżmy, że gracz A zaczyna grę w pokera i na zakończenie sesji wstawia za każdym razem 20 rozdań. Z biegiem czasu będzie można zauważyć, że wstawiane rozdania są coraz lepsze i z coraz mniejszą liczbą błędów. Stopień sukcesu określa się szybkością, z jaką poprawiała się jakość wstawianych rozdań.

  • Pieniądze, czyli winrate: im więcej rozdań gramy na danym limicie, tym bardziej zbliżymy się do naszej rzeczywistej wartości jako gracza, wyrażonej przy pomocy x BB/100.

Na początek kariery pokerowej metoda numer dwa jest zupełnie bezwartościowa. Obojętne, jaki poziom wygranej masz na 3 000, 4 000 lub 8 000 układów. Rzadko będzie on adekwatnym wyznacznikiem.

Pewniejszą metodą na początku jest natomiast metoda pierwsza.

Co można jednak zrobić, żeby ulepszyć swoją grę, omówione zostanie w 2 i 3 części artykułu. Na koniec chciałbym zwrócić uwagę wszystkim początkującym na to, że downswing jest o wiele częściej rezultatem słabej gry, niż wynikiem pecha. Dlatego w czasie wieczorów pełnych strat powinno się wyjść najpierw z założenia, że nie grało się wystarczająco dobrze - i że może lepiej zainwestować trochę czasu w szkolenie.

Zasada gwiazdy pop

Zacznijmy ten rozdział historyjką. Jest czwartek wieczór, przed kilkoma minutami zakończyłem dwugodzinną sesję pokera, by sobie trochę odpocząć. Robię to, co zazwyczaj, żeby sobie odpocząć i nie musieć zbyt wiele myśleć - mianowicie włączam telewizor i zatrzymuję się na kanale Pro7, gdzie właśnie jakąś młoda dama z wykrzywioną twarzą zawodzi do mikrofonu. "Popstars" - to nazwa tego programu.

Celem tego show jest (poza zabawianiem znudzonych widzów, takich, jak ja), stworzenie nowemu narybkowi artystów możliwości udowodnienia swojego talentu i wyróżnienia się od reszty uczestników. Jednak im więcej uwagi poświęcam temu spektaklowi, tym bardziej nurtują mnie pytania: który uczestnik przejdzie dalej, a który wyleci? Ale przede wszystkim: dlaczego? Inaczej mówiąc: jakimi kryteriami kierują się jurorzy, jeśli chcą stworzyć przyszłą "Popstar"?

Oczywiście, do tego, co widzimy w telewizji, należy podchodzić z rezerwą, ale kryteria wyboru nowej gwiazd pop ewidentnie wskazywały na to, że głos i talent nie są tym, na co zwraca się uwagę w pierwszej kolejności. Chodzi o coś zupełnie innego. Jest to trend, który zapanował w ostatnich latach w muzyce rozrywkowej, a który można prawie niezmieniony przenieść w świat pokera. Przyjmijmy, że jesteś producentem muzycznym i powierzono ci zadanie wyniesienia na szczyt nowej gwiazdy pop. Na co zwróciłbyś uwagę?

Na głos? Całkiem ciepło, ale w czasach coraz bardziej rozwiniętych technicznie studio muzycznych i możliwości optymalizowania i wspierania głosu nawet podczas występów live, ten punkt coraz bardziej odsuwa się na dalszy plan.

Na wygląd?

Oczywiście świetnie by się składało, gdyby gwiazda pop była piękna, jednak także w tym przypadku make-up, styling i interwencja chirurgiczna - jeśli istnieje taka potrzeba - otwierają szerokie spektrum możliwości, więc również ten wymóg powinien być postrzegany jako drugorzędny.

Na umiejętności taneczne?

Dwie lewe nogi nie są zapewne pomocne w karierze gwiazdy pop, ale od czego są trenerzy, którzy uczynią z niej po wielu godzinach pracy jako takiego tancerza?

I tutaj dochodzimy do głównego kryterium: do wcielenia każdego z tych punktów w życie wasz podopieczny potrzebuje przede wszystkim jednego:

Chęci!

Chęci zrobienia wszystkiego, co potrzebne, aby osiągnąć sukces!

Jak już wspomniałem, jako producent muzyczny znasz od podszewki machinę, która wypróbowana, działa od lat: występy promocyjne, podpisywanie autografów, godziny szkoleń lub podobne wylewanie siódmych potów w studio dźwiękowych. Jedyne, czego nie możesz być pewny, to: czy moja przyszła gwiazda pop będzie współpracować? Czy wytrzyma i czy jest już gotowa iść tą trudną drogą? Z pewnością jako producent muzyczny poszukiwałbyś doskonałego artysty, ze wspaniałym głosem i pełną gotowością. Jednak jako że nie jesteś marzycielem, tylko realistą, żegnasz się całkiem szybko z tą myślą i tworzysz swoją osobistą listę priorytetów.

A na tej liście jest: Brakujący talent można zrekompensować poprzez gotowość do ciężkiej pracy. Ale niemożliwe jest rekompensowanie sobie braku tej gotowości poprzez talent.

Krótko mówiąc: głos stulecia nie jest grosza wart, jeśli nie ma tej gotowości do walki o sukces. I czy chce się tego, czy też nie, dokładnie tak samo wygląda to w pokerze.

Nie trzeba na nowo wynaleźć koła (w naszym przypadku pokera). Wszystko, czego potrzebujesz do nauki o pokerze, wszelkie artykuły na temat poszczególnych sytuacji, są już zamieszczone na PokerStrategy i co więcej, korzystają z nich setki ludzi i odnoszą sukcesy. Tylko na co zda się komuś to wszystko, jeśli nie ma tej wymaganej gotowości?

Oczywiście, potrzeba do tego pewnej wiedzy matematycznej. Z drugiej strony, prawie dla każdej sytuacji jest odpowiednia tabela, stąd potrzeba tylko trochę gotowości do zrozumienia kryjącego się za tym systemu. Nie musisz przy tym być Albertem Einsteinem.

Dobrze, gdy jesteś w stanie przyjąć bad beaty i downswingi w pokerze bez załamania nerwowego. Lecz samo to nie uczyni z ciebie gracza wygrywającego.

Jeśli masz talent do właściwego oceniania struktury stołu, może to pozytywnie wpłynąć na twoją grę. Ale dzięki studiowaniu artykułów i przeglądaniu forum, da się to opanować tak czy owak. To, co próbuję teraz podkreślić, to fakt, że osiągniesz sukces w pokerze, kiedy będziesz gotowy do ustawicznego poprawiania swojej wiedzy i umiejętności oraz kiedy jesteś zdecydowany do pracy nad poziomem swoich wyników. Jedyne, co musisz wnieść, to wymagana gotowość do robienia tego, co ma być zrobione. A to, co musi zostać zrobione, zostanie omówione w następnej części.

Zastosowanie w praktyce

Po zaprezentowaniu wymagań, jakie trzeba spełnić, by odnieść sukces w pokerze, powinniśmy od teraz wyjść z założenia, że posiadasz już zdolność do ciężkiej pracy, by go osiągnąć.

Ale co należy jeszcze zrobić?

Wstawianie rozdań/ocena sesji:

Wstawiaj tyle rozdań, ile tylko możliwe! Wstawiaj tyle rozdań, ile tylko możliwe! Wstawiaj...! OK, myślę, że powinno być jasne, jak ważny jest ten punkt. Zdecydowanie nie ma lepszej i korzystniejszej drogi do ulepszenia własnej gry od nieprzerwanego (niektóre słowa są celowo wyróżnione pogrubioną czcionką) wstawiania rozdań.

Na co należy uważać?

  • Używanie odpowiedniego programu jak PokerTracker 4, Holdem Manager 2 czy naszego darmowego SideKicka pozwoli ci przeglądać rozegrane ręce i łatwo konwertować je do wstawienia na forum.

  • Zapisuj sobie każde rozdanie, co do którego nie jesteś pewien, czy dobrze zagrałeś, a następnie sam go przeanalizuj lub wstaw do analizy na forum. Nawet gracze na średnich i wysokich limitach nie ustają w analizie własnych rozdań.

  • Na każdym forum profesjonalni sędziowie oceniają rozdania. Zwracaj uwagę przede wszystkim na ich zdanie.

  • Sam czytaj na forum ze wstawionymi rozdaniami. Nie marnuj swojego czasu i energii na teksty, których czytanie nic ci nie da.

Praca z artykułami:

Praca z artykułem NIE oznacza przeczytania go tylko jeden raz. Praca oznacza: czytanie artykułu tak często, aż bez zająknięcia będzie go można opowiedzieć osobie trzeciej.

Praca oznacza: podsumowanie artykułu, a następnie podsumowanie podsumowania artykułu.

Praca oznacza: szukanie artykułu na określony temat i znalezienie odpowiednich rozdań na forum.

Praca oznacza: lepiej przeczytać jeden artykuł wielokrotnie, niż czytać kilka artykułów jeden raz. Ta druga metoda prowadzi zazwyczaj do zwiększonej liczby źle rozegranych rozdań.

Pozostać skoncentrowanym/otoczenie pracy:

Jeśli grasz w pokera, powinieneś grać w pokera! A nie: grać w pokera, oglądać telewizję, a przy tym surfować po internecie lub telefonować do dziewczyny. Przeczytaj w tym celu koniecznie artykuł na temat: Koncentracja.

Oczywiście, najpierw postrzega się pokera „tylko" jako hobby. W ramach hobby wiele osób gra w piłkę nożną, a mimo to na mecz ligowy idą w odpowiednich butach i nie dzwonią w czasie przerwy do swojej dziewczyny.

Właściwym wyposażeniem do gry w pokera jest starting hands chart i tabela prawdopodobieństwa. A gwizdek do rozpoczęcia gry następuje wraz z pierwszym obstawieniem big blindów i gra kończy się dopiero wtedy, kiedy opuścimy wszystkie stoły.

Oczywiście, początkowo na pierwszym planie powinna być zabawa. Jeśli jednak szczerze mówiąc, najwięcej radości sprawia to, gdy w tym, co robimy, odnosimy sukcesy. Mogę być wielkim fanem piłki nożnej - ale jeśli podczas gry cały czas siedzę na ławce lub jestem ignorowany na boisku, bo zły ze mnie gracz, prędzej czy później ucierpi na tym radość i motywacja. Jeśli ludzie przychodzą dość regularnie na trening, może mają inne motywy, np. towarzystwo w klubie, ale na pewno nie radość z gry w piłkę nożną. Zresztą, dotyczy to prawie każdej działalności, którą się uprawia.

Szkolenie:

PokerStrategy oferuje swoim użytkownikom obszerny program treningów. Najlepsi gracze gotowi są podzielić się swoją wiedzą na każdy temat, np. NL, FL, SnG lub turniejów. I nie kosztuje to nic, oprócz gotowości do zainwestowania czasu. Nie ma żadnego ważnego powodu dla ambitnego pokerzysty, by nie korzystać z tej oferty REGULARNIE.

Poza tym, istnieje jeszcze oferta prywatnych lekcji pokera u znakomitych trenerów za niewygórowaną cenę. Nie należy postrzegać oferty prywatnych szkoleń jako wydatku, tylko jako inwestycję w przedsiębiorstwo o nazwie „poker".

Przyjmijmy, że zamówisz prywatne szkolenie przez jedną godzinę co dwa tygodnie, co będzie odpowiadać wydatkowi w wysokości 50 $ miesięcznie. Sam grasz na limicie 1 $/2 $. W ciągu dnia grasz ok. 500 rozdań, co odpowiada 15 000 rozdań na miesiąc. Odkrycie małego błędu w swojej grze, który kosztuje cię 0.2 BB na 100 rozdań, pozwoli ci zyskać 5 BB. W tym przykładzie starałem się specjalnie liczyć możliwie „mało". Z reguły gra się jeszcze więcej układów i wygrana jest większa, niż tylko 0.2 BB na 100 układów dla początkującego pokerzysty.

Chciałbym ostrzec tutaj przed następującym zjawiskiem. Ze względu na upswing, gracz posiada kapitał do gry nie odpowiadający jego umiejętnościom: miał po prostu szczęście - zobacz rozdział 1. Z potrzebnym kapitałem można pozwolić sobie na prywatne treningi, by uzupełnić swoją wiedzę, lecz dlaczego taki gracz miałby to zrobić? Sukces utwierdza go w przekonaniu o jego nadzwyczajnych umiejętnościach. Kiedy jednak powraca rzeczywistość, jego kapitał znajduje się już na poziomie jego wiedzy i nie może sobie pozwolić na żadne prywatne treningi. Nie wykorzystał tutaj zalety upswingu i musi dalej pracować sam.

Dlaczego mówię tak wiele o prywatnych treningach? Jako początkujący, masz dwie możliwości zainwestowania wygranych w pokera, oprócz pozostawienia ich na koncie pokerowym.

  • Wypłacić je i kupić sobie jakąś drobnostkę. Dlaczego nie jest to najlepsza droga, lecz czasami jednak niezbędna, wyjaśnione zostanie w artykule Zarządzanie kapitałem dla zaawansowanych.

  • Zainwestować pieniądze w zakup książek lub w prywatne treningi.

Prywatne szkolenia uważam za bardziej sensowne, bowiem każdy prywatny trener posiada już wiedzę książkową i jest w stanie się nią z tobą podzielić.

Podsumowanie

Są to 4 najważniejsze punkty, które odróżniają gracza odnoszącego sukcesy w pokerze od gracza bez sukcesów. Powód, dla którego niewielu ludzi odnosi sukces w pokerze, jest następujący: trzeba być gotowym na zainwestowanie dużej ilości czasu i pracy we własny trening trwający przez wiele miesięcy, bez otrzymania za to jakiegokolwiek wynagrodzenia. Kto jest gotowy na podążanie tą drogą, ten będzie się cieszył z hobby, które może zmienić się w coś więcej niż „tylko" hobby, a mianowicie, może się ono stać twoim drugim źródłem dochodu.

Kto jest gotów do pracy nad sobą, by posiąść cnoty dobrego gracza pokerowego, omówione w rozdziale 1, ten będzie korzystał z nich nie tylko podczas gry w pokera.

 

Komentarze (29)

od najnowszych
  • HotShot86

    #1

    Artykół średnio mi się podoba. Wywołuje w człowieku wrażenie że każdą ręką może coś ugrać i byle śmieciem może przy dobrym blefie coś wygrać. Zbyt duży nacisk kładzie na "niema downswings, są tylko źle zagrane ręce", cmon, nikt nie jest jasnowidzem. Grasz dobrze ale bad beat jest daleko poza odchyleniem standartowym i stawiasz swoje. Przegrywasz, trudno, downswing istnieje i jest matematycznie udowadnialny. Potężny downswing (na 1000 rozdań) zdarza się bardzo rzadko i tutaj należy położyć nacisk na rewizje swojej gry. Downswing na 10000 rozdań (wszystkie przegrywające ręce nawet najwyższe pary) zdarza się tak często jak trafienie 6tki w totka. Należy to mieć na uwadze.
  • HotShot86

    #2

    Eee teraz tak patrze i powinno być: *Artykuł... aż razi więc sie poprawiam. ;p
  • grubakasia

    #3

    specjalistą od swingów nie jesteś - ja jak przeszłam na nl25, jechałam przez 30k rąk +20big betów, żeby kolejne 20k rąk lecieć -10big betów w duł, absolutnie grając tę samą grę
  • Pazurrr

    #4

    HotShot86 - na mikrolimitach nie ma downswingów - TYLKO źle zagrane ręce! Z poprawną grą masz na tych limitach taki edge, że wariancje, jako przyczyna downswingów sa neutralizowane.
    Bardzo dobry artykuł :)
  • sephirot8608

    #5

    Jak dla mnie jest to także bardzo dobry artykuł. Gram w pokera niespełna 2 miesiące i potrzebowałem takiego naprowadzenia na dobrą drogę :-) Pozdrawiam!
  • Jadczak

    #6

    Oczywiście artykuł bardzo dobry, jak i większość, które tu przeczytałem. Wszystkie na pewno w dłuższym okresie gry przynoszą profit( procenty są bezwzględne). Zaczynam grać na pieniądze i mam zamiar stanowczo podpierać się o tą strategię, jednak nie do końca-nie uważacie, że zabija to trochę ducha tej gry? Chłodna kalkulacja i sztywna strategia na pewno przyniosą profity. Ja jednak w pokerze znajduję coś więcej niż to. Chcę mieć satysfakcje z gry, własnej gry, własnych spostrzeżeń i własnego sposobu. Profit może będzie mniejszy. Myślę jednak, że mądrą grą może udać mi się coś ugrać.
    Nie graj na pieniądze ,graj w pokera
    Pozdrawiam
  • psychonauta

    #7

    Gram w pokera od jakiegos czasu i dopiero teraz przeczytalem ten artykul. Teraz tego bardzo zaluje, masa bledow ktore popelnialem, nie wiedzac o tym. Swietny artykul ; )
  • golicowcy

    #8

    Bardzo dobry artykul. Pozdrawiam
  • JanuszEfectW3

    #9

    Zgadzam się z autorem w 100%. Jak sobie wmowisz ze masz downswing to bedziesz gral gorzej niz powinienes... Nie da sie grac tej samej gry ze spuszczona glową...
  • Daerato

    #10

    Oczywiście określenie Downswing istnieje, ale tylko w matematycznej statystyce powyżej 1k źle rozegranych rozdań. To "źle" też jest nie do końca dobrze powiedziane, ponieważ jeśli lubimy ryzykować, a zwykle większość graczy na średnim czy podstawowym poziomie to lubi, to nie dziwne, że przegrywają wchodząc mając na ręce QQ z pierwszych pozycji. Oczywiście, niby kiedy wchodzimy z każdej pozycji z AA to i tak możemy przegrać, ale także możemy zminimalizować straty przez spasowanie. Niby szansa drugiej pary AA jest znikoma, (2możliwości: gracz ma AA na ręce, albo A na stole i A na ręce gracza), to jednak to tylko wysoka para z którą warto wejść do flopa. Natomiast owe przegrywanie jest wtedy kiedy złudnie liczymy na turn ew. że coś nam wskoczy na river. Tak więc tutaj analizujemy, a nie liczymy że coś jednak się zdarzy. Oczywiście jak w artykule, swoją drogą bardzo dobrym, jeśli mamy flush`a i to wysokiego, to jednak analiza podpowie nam czy warto grać do końca, agresor z niczego, może na końcu w river mieć tego full house`a :) Ale to tylko jedno zagranie, i zawsze możemy dać pas, a nie all-in :) Ale kusi prawda? :)
  • Laadder

    #11

    Idealny artykuł do tego jak stać się hazardzistą;)
  • zibibi

    #12

    Artykuł do bani. Wynika z niego, że w pokerze nie ma PECHA cyt."W pokerze nie ma żadnych downswingów - są tylko źle zagrane rozdania". Następnie czytamy o szczęściu cyt" Ze względu na upswing, gracz posiada kapitał do gry nie odpowiadający jego umiejętnościom: miał po prostu szczęście" WNIOSEK-sczęście istnieje a pech nie.
    W jednym i drugim przpadku najlepiej wziąć lekcje prywatne za 50 $ miesięcznie.
  • HeloSchroddy

    #13

    Słuszna uwaga zibibi :) taka wewnętrzna sprzeczność- downswingi to źle rozegrane ręce, ale upswingi to szczęście a nie umiejętności. Dla sprostowania: z matematycznego punktu widzenia tak upswing jak i downswing są realizacjami zdarzeń o bardzo małych, ale niezerowych prawdopodobieństwach, więc podobnie jak wygrana w totolotka mogą mieć miejsce przy odpowiednio dużej liczbie prób. Dlatego wierzmy raczej w prawa wielkich liczb a nie swoje szczęście :)
  • Sepurta

    #14

    Może i w 2 ostatnich komentarzach macie rację, ale... jeśli będziesz miał w głowie że nie ma jednak downswingu to po każdym takim ds będziesz starał się ulepszyć swoją gręco jest chyba pozytywne ;)
  • S00Nn

    #15

    Miałem napisać to samo co zibibi... Autor sam sobie przeczy, z drugiej strony sepurata z tobą też moża się zgodzić.
  • Miszchalek

    #16

    A w innym artykule jest napisane "zebrałeś już trochę doświadczeń i z pewnością doświadczyłeś już zarówno up-, jak i downswingów w grze".

    Ogólnie artykuł na + przyjemny.
  • Arrin

    #17

    Nic się nikomu nie stanie, jeśli założy, że downswingów nie ma. Jak się wejdzie na wysokie limity, to będzie się można nad tym jeszcze raz zastanowić.

    W tekście mamy też, że najlepsi popełniają błędy nawet w co dziesiątym rozdaniu. Gdyby więc jakimś cudem gracz na niskich limitach miał downswing i zaczął analizować grę, to i tak będzie miał sporo rozdać, w których źle zagrał - więc czas nie będzie zmarnowany.
  • SiwyJazZ

    #18

    Hmm Arrin możesz mi powiedzieć, bo nie bardzo rozumiem, czemu na wyższych limitach będzie można się zastanowić ponownie nad istnieniem downswingów ?
    Co ma do rzeczy wysokość limitu na którym dany gracz gra do tematu ?
  • Rokamid

    #19

    Halo a co z tym dmuchaniem szkla ??
    Przeciez mozna to przetopic a nie do smieci !?!?! heheheheh
  • maciekdbr

    #20

    OMAHA. - Trochę śmieszny artykuł wpisuje się moim zdaniem w ogólny światowy trend popularyzacji pokera i nakręcania do gry mimo że kompletnie nie idzie i że niby dobry zawodnik (wielki szu :)) zawsze wygrywa... gram już parę lat i z biegiem czasu coraz bardziej muszę niestety dostosować swoją grę do losowości pokera. Przykład z artykułu (przegrana z kolorem bo na riverze dochodzi full) i że niby należy analizować 100 wcześniejszych rozdań i szukać błędów... Gra się setki rozdań ale duże pule wygrywa się raczej rzadko i jeżeli 2-3 takie pule z rzędu się przegra mimo seta na flopie albo max koloru na turnie to powinien być sygnał żeby przerwać na co najmniej kilka godzin grę... Nie zawsze się to udaje.... Pozdrawiam
  • arekpox

    #21

    wspaniały artykuł!!
    gdzieś na początku kariery pokerzysty niezbędny!
    po rozegraniu paru kafli rąk i może po przejściu jakiegoś micro limitu artykuł niesamowicie przydatny! :D
  • sk0rp

    #22

    Artykuł byłby lepszy, gdyby autor bardziej rzetelnie podszedł do kwestii losowości. To, że gracze tłumaczą się to jedno, a to że czasem się po prostu nie trafia to drugie. Przesadzanie w drugą stronę powoduje, że też ciężko na coś takiego przystać. Żeby było śmiesznie to przeczytałem go akurat po rozegraniu dwóch turniejów freeroll, zaczynały się o tej samej godzinie, a zakończyły 8 minut później. Właściwie to skończyły się na dwóch rozdaniach jeden z KK, drugi z AA. Oba oczywiście przegrałem po wejściu All-in preflop. Jeden z JJ, drugi zaś z 23s ;)
  • ZnafcaRzycia

    #23

    Spoko art.
  • slawko84

    #24

    Ciekawy.
  • EdwardGalt

    #25

    Kto jest gotów do pracy nad sobą, by posiąść cnoty dobrego gracza pokerowego, omówione w rozdziale 1, ten będzie korzystał z nich nie tylko podczas gry w pokera

    Ale podniosły ton. Już widzę oczyma wyobraźni człowieka wchodzącego na górę, pokonującego smoka, zgraniającego nagrodę. Albo trzy wróżki, matki chrzestne, które przy kołysce dają prezenty:
    "Ja dam Ci urodę"
    "Ja dam Ci rozsądek"
    "A ja dam Ci CNOTY GRACZA POKEROWEGO"
    Zajebiste, made my day. Chyba wypiszę sobie ten cytat nad łóżkiem (bez szydery).
  • EdwardGalt

    #26

    Kuźwa, jak się edytuje komentarze, cudzysłów mi wcięło :/
  • kaeren

    #27

    Z wieloma założeniami można się zgodzić, m.in z tym, że straty na początku "kariery" pokerowej, spowodowane są złą grą, a nie DOWNSWINGIEM. :)
  • Robson7262

    #28

    Wow, musze przyznać ze pomimo późnej pory to chyba najciekawiej napisany artykuł!
  • Pavluchenko

    #29

    "Nastawienie na rozwój to gwarancja sukcesu" :)