"Ważne jest pokazywanie autentycznego pokerowego życia" - Lex Veldhuis
Z ambasadorem PokerStars rozmawiamy o tym, jak rozpocząć karierę na Twitchu oraz jak radzić sobie ze stresem, jaki się pojawia u pokerzysty, który pokazuje swoje potyczki "na żywo".

Cześć Lex! W Internecie jest mnóstwo ogólnych rad, dla początkujących na Twitchu, ale bardzo ciężko znaleźć rady mówiące o specyfice streamowania pokera. Czy są jakieś ważne rzeczy, których nauczyłeś się streamując?
Lex Veldhuis: Myślę, że bardzo ważne jest wybranie gry i trzymanie się jej. Są różne grupy widzów na Twitchu - niektórzy ludzie lubią oglądać cashówki, inni oglądać turnieje, ale niewiele osób lubi oglądać obydwa typy gier. Z tego powodu myślę, że granie różnych formatów i odmian, nie będzie raczej działać.
Poza tym, powinieneś "sprzedać" najbardziej interesującą rzecz, którą robisz obecnie. Ludzie, którzy przeglądają kategorie na Twitchu, pierwsze co robią to sprawdzanie, jaki jest tytuł streamu. Tytuł jest naprawdę ważny. Wielu streamerów umieszcza niejasne tytuły, takie jak "Dziś będzie dobry dzień!". To wygląda nawet całkiem nieźle, ale jeśli jesteś masz deepa w turnieju The Big 11, zmień tytuł streamu na "Ostatnie Dwa Stoliki The Big 11!", bo to jest to, w co ludzie klikną. Musisz przyciągnąć widzów.
Poza tym, inną ważną rzeczą, którą robię od samego początku, jest regularne streamowanie. W ciągu ostatnich trzech lat, tylko raz grałem sesję online bez streamowania, i to tylko i wyłącznie dlatego, że miałem bardzo duży problem z łączem internetowym. Regularność w pokazywaniu swojej "pokerowej podróży" jest kluczowa, ponieważ to co jest tak wspaniałe na Twitchu, to osobisty kontakt widzów ze streamującym - widzowie przywiązują się do streamującego. Dlatego też chcą widzieć całość doświadczenia, jakie przeżywa streamujący.
Jeśli streamuję przez dwa tygodnie, a potem nie streamuję przez trzy dni, i powiem podczas relacji "W ostatnich trzech dniach miałem najgorszy downswing w historii mojej gry w pokera", widzowie odczują brak ciągłości, ponieważ nie mogli być świadkami tego, o czym mówię. To jak przeskoczenie do środka sezonu serialu telewizyjnego bez obejrzenia pierwszych odcinków.
Myślę, że powinieneś pokazywać całe doświadczenie i robić to regularnie. Niektórzy początkujący streamerzy, nie mający wielu subskrybentów mowią "Nigdy nie deepowałem w dużym turnieju, takim jak Sunday Million, i dlatego nie mam widzów", ale tak naprawdę to drugoplanowa sprawa. Na początku powinieneś po prostu streamować - być obecnym na swoim kanale, i grać.
"Wykorzystaj swój gniew"
Jak sobie radzisz w takich właśnie momentach, kiedy nie chce ci się streamować, ale pomimo tego, robisz to?
Lex Veldhuis: Presja kamery jest faktycznie męcząca, a jest ona włączona przez cały czas. Jeśli miałbym streamować przez 50 godzin tygodniowo, i dodatkowo jeszcze grać, byłoby to jeszcze bardziej męczące. Ludzie, którzy próbują "aktorzyć", tworzyć personę, wypalają się jeszcze szybciej. Ja staram się być szczery, pokazywać widzom, coś autentycznego. Przed rozpoczęciem streamowania na Twitchu powiedziałem sobie: "Będę na streamach robił to, co robiłbym normalnie. Jeśli to nie zadziała, trudno - będzie to po prostu oznaczać, że to nie jest coś dla mnie. Jeśli zadziała, to świetnie!". Nie mam więc problemu z tym, żeby streamować wszystko, ponieważ nie gram na streamie. Wszyscy jesteśmy ludźmi i ja czasem też mam gorsze dni. Jeśli spałem tragicznie i czuję się jak gówno, i moi widzowie to zauważają i pytają się, czemu wyglądam źle, odpowiadam: "Wiecie, dziś w nocy miałem problem ze snem i po prostu czuję się jak gówno".
Jeszcze jedna uwaga o byciu autentycznym - wszyscy gracze, po odpadnięciu z dużego turnieju, mają momenty gdy są źli. To zdarza się każdemu. Więc nie boję się pokazywania również tego. Uważam, że ważne jest pokazywanie pokerowej publiczności prawdziwego pokerowego życia, a nie tworzenie jakiejś bajeczki o tym, jak wygląda życie pokerowego profesjonalisty.
Czasami jesteśmy źli. Ważne jest to, by ten gniew uczynić użytecznym, przekuć go w rywalizację, naprawdę błędów, motywację. A nie zamieniać go w tilt. Jeśli pokazujesz również te aspekty pokerowego życia, wtedy twoim widzom łatwiej się będzie z tobą identyfikować. Będą widzieć, że jednego dnia wszystko jest pięknie, ale innego sytuacja wygląda całkowicie inaczej. Ważne by pokazywać ludziom, że poker to nie codzienne życie w bajce Disneya. Nie, w niektóre dni po prostu chcesz powiedzieć "A, pieprzyć to". Więc, bądź sobą, bądź autentyczny. Każdy człowiek przechodzi przez fazy jak ta, zwłaszcza pokerowy profesjonalista. Dla mnie ważne jest nie to by pokazywać, jak ukrywać emocje, ale by pokazywać, jak radzić sobie z emocjami.
Musisz wiedzieć, kiedy ściągnąć nogę z gazu

Więc, jeśli rozmawiamy już o emocjach i stresie, muszę się spytać o twoje problemy ze stresem. Być może nie wszyscy wiedzą, ale niedawno miałeś spore problemy zdrowotne związane ze zdrowiem. Możesz nam powiedzieć o tym coś więcej?
Lex Veldhuis: W pewnym momencie mojej kariery włączyło mi się myślenie tunelowe - miałem klapki na oczach. Jedyne o czym myślałem, to streamowanie. Bardzo pilnowałem swojego harmonogramu streamowania. Streamowałem 50 godzin tygodniowo, poza tym miałem różne spotkania biznesowe, rozwijałem swoje poboczne projekty. Mówiłem sobie, "OK, możemy to zrobić przed streamem, po streamie, rano, czy wieczorem". Dodatkowo, w tym czasie zacząłem podróżować więcej. W momencie gdy byłem na Kostaryce, mówiłem sobie "Wprawdzie to inna strefa czasowa, ale muszę walczyć z innymi streamerami, którzy tu są. Muszę iść na całość!".
Tak naprawdę, wszystko spychałem na bok i pracowałem po 80 godzin tygodniowo. Samo to, byłoby dużym wysiłkiem, ale z tych 80 godzin aż 50 zajmowało granie dobrej jakości pokera przed kamerą.
Nie zdawałem sobie sprawy, że coś jest nie tak, ale moja dziewczyna powiedziała "Myślę, że tracisz z oczu całość sytuacji. Nie widzisz tego, co się z tobą dzieje. Sądzę, że tracisz kreatywność, bo pracujesz zbyt dużo. Łatwiej cię wyprowadzić z równowagi i oglądanie cię na streamie jest mnie przyjemne niż kiedyś". To był szczery feedback i zacząłem o tym myśleć trochę więcej. W tym momencie myślę, że pracowanie nad milionem projektów jednocześnie, nie czyni cię lepszym. Lepiej skupić się na jednym, czy dwóch projektach.
Tak więc, zacząłem o tym myśleć i trochę zwolniłem obroty. Poczułem się dzięki temu lepiej. Ale wtedy zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Pierwsze sygnały przed kryzysem są psychologiczne. To drobiazgi, choćby takie jak duża irytacja, tylko dlatego, że upuściło się kubek. Takie właśnie drobiazgi pokazują ci, że stres narasta. Ja myślałem, że dzięki zwiększeniu czasu pracy wyłączę te sygnały. Tak więc dalej podróżowałem, pracowałem...
I’m sorry guys I have to cancel my meet and greet today. Im fine, don’t worry, but I collapsed on the street yesterday.
— Lex Veldhuis (@LexVeldhuis) October 28, 2018
At the clinic they checked my vitals and said my heart showed irregularities most likely related to stress and fatigue.
I’m fine now! But need to go home.<3 pic.twitter.com/SzxAbrErCf
Jednak najbardziej wyraźny sygnał pojawił się podczas wakacji, na Hawajach, kiedy podczas jazdy samochodem skręciliśmy w złą drogę. Wtedy zacząłem krzyczeć. Po kilku sekundach krzyczenia, powiedziałem do swojej dziewczyny "Nie wiem, dlaczego krzyczę, ale czuję, że muszę to zrobić, muszę to z siebie wyrzucić". I to była sytuacja, po której uznałem, że muszę coś zmienić i poszedłem do doktora. Zrobiłem solidny "risercz" i zdałem sobie sprawę z tego, że zrobienie sobie co jakiś czas wolnego, w perspektywie jest dobre dla twojej pracy. Myślę, że teraz udało mi się znaleźć odpowiedni balans. Obecnie, nawet jeśli robię sobie czterodniowy urlop, to wyłączam wszystkie związane z pracą narzędzia, łącznie z telefonem.
"Medytuję codziennie"

Jak radzisz sobie ze stresem obecnie?
Lex Veldhuis: Przed incydentem, czasami zdarzało mi się medytować, ale obecnie robię to codziennie. Medytuję każdego dnia rano, oraz trzy minuty po każdej sesji pokerowej. Dzięki porannym medytacjom nie potrzebuję, żadnych specyficznych rozgrzewek przed rozpoczęciem sesji. Jednak mam swoją rutynę przedstartową - staram się nie wykonywać żadnej innej pracy przed grą. Mój stream jest moim najważniejszym biznesem, dlatego staram się nie rozpraszać przed nim żadnymi sprawami typu odpowiadanie na maile. Jestem obecnie bardziej selektywny, jeśli chodzi o to, co robię. Rozumiem, że relaks jest częścią mojej pracy, że jeśli jadę gdzieś ze swoją narzeczoną, to jest to dobre również dla mojej kariery zawodowej.
Jaką formę wakacji obecnie preferujesz, biorąc pod uwagę to, że praca pokerzysty jest pracą siedzącą?
Lex Veldhuis: Jedną z pierwszych rzeczy, z których zdałem sobie sprawę, kiedy byłem w dużym stresie, było to, że w trakcie aktywnych wakacji, gdy poznajesz nowe miejsca, nowych ludzi - twój mózg dalej musi przetwarzać informacje, więc nie wypoczywa, tak jakbyś chciał. Dlatego, obecnie preferuję wypoczynek w parku, czy na plaży, z książką w ręce.
Kilkukrotnie wspomniałeś swoją dziewczynę. Jak istotnym jest dla ciebie fakt, że masz kogoś bliskiego na kogo możesz liczyć w stresującej pracy? Masz jakieś rady dla pokerzystów będących w związku?
Lex Veldhuis: Jeśli jesteś szczęśliwcem, który ma kogoś kto cię wspiera, musisz pamiętać, że jest to dwukierunkowa komunikacja. Istnieje ryzyko, że relacja romantyczna może zamienić się w relację psycholog-klient, kiedy cały czas mówisz "och, wiesz... moja praca jest taka ciężka - dziś przytrafiło mi się na przykład to i to...". Pokerzyści są narażeni na to szczególnie. Musisz pamiętać o tym, że czasem będziesz coś poświęcał, dla czegoś innego. Moja narzeczona lubi to, że jestem zmotywowany i pracuję dużo. Ale wiem, że czasem muszę poświęcić swój czas tylko jej. Są dni, kiedy mówię jej "Wiesz, dziś jestem bardzo zajęty, bo pracuję nad tym świetnym projektem", ale są też ni kiedy mówię jej "Dziś jestem z tobą".
Kanał Lexa na Twitchu, o którym była mowa w wywiadzie, znajdziecie tutaj.
ultrac
ultrac Nie ma wątpliwości, że poker jest grą umiejętności.