Cześć,

to będzie post w kategorii sukces :)


Moja historia:


Poker:

w pokera gram od mniej więcej 5 lat. Kapitał startowy przegrałem nie pamiętam kiedy i na jakiej platformie. Potem wpłacałem kilka razy po 20$ na P* - bez sukcesów. Zazwyczaj było tak samo, na początku trochę wygranych -> euforia, luzowanie zasięgów -> okres B/E -> irytacja że już nie żre -> luzowanie zasięgów -> torba.

Jak można się domyślić nie gram dla pieniędzy ;)

Rok temu udało mi się z tych 20$ zrobić jakieś 60$...wiem wiem żaden sukces. potem historia powtórzyła się i zjechałem do 25$. Wtedy przelałem kasę na Skrilla i czekałem prawie rok. Przez ten rok coś tam czytałem ale raczej nie po to żeby wracać.

W tym roku natknąłem się na blog pana o pseudonimie BlackRain79 i postanowiłem spróbować ponownie.

Prywatnie:
Mam mocno zajęte życie, praca na full time w korporacji, żona dwoje dzieci i baaaardzo czasochłonne hobby powodują że na granie mam naprawdę nie wiele czasu.

---------------

wróciłem na P* pod koniec maja w tym roku z moimi 25$ które mi zostały. Po raz pierwszy w mojej historii mogę powiedzieć że przeszedłem NL2. Dla mnie po tych 5 latach gry bez sensu to naprawdę duży sukces.

Mój wykres od 27.05 wygląda tak:


W trakcie tych 65k rąk wiele się stało:
- między 10k a 35k testowałem różne swoje pomysły, w końcu to NL2 więc 2$ żadna kasa, gdzie mam testować jak nie tu
- czerwona linia...faktycznie na NL2 nie ma się nią co przejmować ale warto czasem zawalczyć o pule po które się nikt nie schyla
- cierpliwość jest bardzo ważna, nastawienie do gry też, spokój dookoła też
- ...i tysiąc innych przemyśleń

Co robiłem źle przez te 5 lat? Zdecydowanie grałem za mało agresywnie i zbyt tight.

i coś do posłuchania z cyklu znane - nie znane. Rok 1969, Las Vegas: