Świeżo po przeprowadzce do nowego mieszkania przytrafił mi się jak dotąd największy sukces w karierze. Otóż okropnie znudzony ciągłymi pracami wykończeniowo-wyposażeniowymi po niewielkiej przerwie od kart postanowiłem zrobić w końcu coś przyjemnego. Zasiadłem więc do sesji. Warunki lekko spartańskie ale zapał i zadowolenie z gry szczytowały. Grało się rewelacyjnie czego efektem okazał się ft w hocie 16,50 i ostatecznie 5 miejsce. Nie jest źle ale niedosyt jak zawsze odczuwalny dlatego też po dwóch dniach idąc za ciosem odpaliłem kolejną sesyjkę wykorzystując wolny sobotni wieczór. Tym razem łotrzyk już nie dał rady zniweczyć misternego planu poprawy i czerwoniutki hot 16,50 padł moim łupem.
Forma ostatnio dopisuje, zmiana klimatu wpływa pozytywnie a i bogowie patrzą łaskawie więc może by tak przywieźć coś grubszego z HESOPA? Why not!