Powrót do pokera – czyli z cyklu „urzeknie Was moja historia” :f_drink:

Biorąc pod uwagę okoliczności opisane poniżej uważam, że sam powrót do regularnej gry jest moim sporym sukcesem. Mam nadzieję, że nie będzie sukcesem krótkotrwałym…

Przygodę z pokerem rozpocząłem jakieś 15 lat temu jako niepełnoletni fishek. Złośliwi twierdzą, że do dziś zmieniło się tylko to, że osiągnąłem pełnoletniość :f_tongue: W „szczycie” :f_wink: lokalnej kariery uczestniczyłem, później współorganizowałem i wreszcie organizowałem miejscową ligę pokera live. Jako uczestnik osiągałem całkiem przyzwoite wyniki: w trakcie 13 rozegranych sezonów tylko raz nie zagrałem w masters, trzy razy go shipując i 3 kolejne cashując w top 3.
Nigdy jednak nie czułem się komfortowo w grze online, choć zdarzył się jakiś mizerny 4-masztowiec i kilka mniejszych shipków pod 500/700$
Obecnie sprawy mają się inaczej: pracuję na pełny etat z nienormowanym czasem pracy – gdzie „nienormowany” oznacza zwykle „nie krótszy niż 8 godzin”, do tego dorabiam wieczorami w drugiej firmie. Po domu biega 13 miesięczna córeczka :f_love: , której ponoć jestem ojcem – ja mam czasem wrażenie że może nim być Lucyfer :f_tongue: Pobudka o 5:30, niedospane noce i wszystko razem cuzamen do kupy raczej nie sprzyjają grze – nie grałem więc już prawie 2 lata...

Głód pokera, którego nigdy nie udało mi się zniwelować oraz - głównie - namowy wygrywającego przyjaciela, który zaoferował treningi i szkolenie – za co oczywiście pobiera lichwiarski % od profitu :f_wink: -sprawiły, że kosztem kolejnych poświęceń od maja zmagam się z MTT online.
Pole do poprawy gry ogromne, leaków jeszcze sporo więc już małe sukcesy na początku cieszą a każde FT i semi FT napawają optymizem na przyszłość. Póki co próbujemy budować bankroll. Oby tylko czas pozwolił na grę…

Z ostatniego miesiąca:

Link Text...

BTW: może ktoś wie dlaczego HM2 niektóre turnieje zapisuje mi jakibym zagrał w nich 200 rebuy i w Net Winnings robi bajzel?
W ogóle coś nie teges jest z Net Winings. Gram na iPoker