Kiedy siedząc w pracy przeczytałem newsa o tym konkursie pomyślałem „fajnie byłoby tam pojechać”. Za tą myślą pojawiła się kolejna „z Twoim rollem? Bez szans”. No niestety bankroll w budowie, a BM rzecz święta – to wie nawet taka rybka jaką aktualnie jestem. „No to biorę udział w konkursie i opiszę swój sukces” – to była trzecia myśl tego leniwego popołudnia. Czwarta po salwie śmiechu zadała pytanie „Jaki sukces?” i entuzjazm siadł. No tak, pewnie tu zaraz pojawią się jakieś tłuste kwoty w tysiącach zielonych i te tickety trafią właśnie do graczy z takimi wygranymi. „Odpuść” – to ostatni wewnętrzny głos, który usłyszałem po południu. Jednak nie dawało mi to spokoju – jeżeli ktoś wygrywa tysiące dolców, to przecież te ~140$ wpisowego do HESOP Milion nie nadwyręży jego rolla. Dlaczego PS miałoby nie dać szansy właśnie komuś dla kogo ten turniej może być trampoliną do pokerowego świata?! Wszak „sukcesu” nie można prosto zdefiniować prawda? Dla zawodnika z micro stawek wygrana 50$ jest sukcesem, a dla prosa drugie miejsce w November Nine może być porażką! „Napisz” – znowu ten głos… No to piszę:

W niedzielny poranek 31 maja, pijąc kawę przy śniadaniu odpaliłem satkę do Sunday Storma za 2.20$. Turbosek, 6 ticketów do SS – po dobrej grze kończę z największym stackiem i buy-inem do Storma. O 19:30 zasiadłem po raz pierwszy (!!) w tym turnieju. Prowadzący mnie kolega udziela via skype ostatnich wskazówek „graj TAG, będzie dobrze”. Po blisku czterech godzinach moje TT wpada pod JJ. Odpadam kończąc na 1650 miejscu inkasując 40,90$. Mało prawda? Może i mało, ale patrzę na to w ten sposób, że dostałem się tam z satelity nie naginając bankroll management. Doszedłem do ITM, za mną znalazło się blisko 30 tysięcy innych graczy. Przede wszystkim jednak jestem zadowolony ze swojej gry i humoru nie zepsuła mi przegrana TT vs JJ :) Wiem też, że od lutego kiedy zainwestowałem w HM2 i poświęcam nauce więcej czasu robię stałe postępy i prędzej czy później zawitam na ciekawy festiwal :)
Pozdrawiam
sikorek1010