Ta strona wykorzystuje pliki cookie, aby dostosować zawartość witryny do Twoich preferencji. Kontynuując korzystanie z serwisu, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookie. Aby uzyskać więcej informacji i zmienić swoje ustawienia, zapoznaj się z naszą Polityką plików cookie i Polityką Prywatności. Zamknij

Utrzymanie volume do końca Listopada

    • Pyszu
      Pyszu
      Srebro
      na forum od: 11.03.2007 Posty: 1 384
      Postanowiłem listopad uczynić miesiącem grindowym. Od początku grałem kiedy tylko mogłem. Musiałem trochę czasu spędzić w biznesie, trochę plany rozłożyła mi grypa i zamiast być już na finiszu, jestem ledwie w 1/3 założonego wcześniej volume.

      Mamy 17 nasty. Powinienem mieć już minimum 2/3, a wiem, że gdybym nie miał po drodze żadnych przeciwności losu już powinienem kończyć założoną ilość rąk.

      Rozegrałem raptem 65k rozdań.

      Potrzebuję jeszcze ok 120k

      Daje mi to na oko 80 godzin grindu. Planuję wyrobić się do 27go

      8h/d w 4 sesjach po 2h.

      Czy dam radę? Zobaczymy. Nie takie rzeczy się robiło.

      Od prawie roku czeka na mnie flaszka Jim Beam.

      Czekała na "dobrą okazję"

      Myślę, że wyrobienie założonego planu będzie wystarczającą okazją do jej otworzenia.

      Startuje od teraz. Railing będzie dzienny.

      :challenge

      Jedziemy.
  • 37 odpowiedzi
    • mlooody88
      mlooody88
      Brąz
      na forum od: 30.01.2007 Posty: 8 852
      powodzenia :f_thumbsup:
    • Endurx
      Endurx
      Brąz
      na forum od: 13.11.2008 Posty: 3 472
      good luck sir :s_thumbsup:
    • Pyszu
      Pyszu
      Srebro
      na forum od: 11.03.2007 Posty: 1 384
      No i udało się.

      Myślałem, że będę potrzebował ok 12tyś rąk okazało się, że wystarczy

      8k/day

      Ruskim targiem będę robił 10k/day żeby nie było za łatwo.

      Dzień jak marzenie. 14BI do przodu. Tak mógłbym codziennie. Żeby nie było za pięknie to w ostatniej godzinie dostałem 4 torby

      poza standardem set na seta, set na drawa, który doszedł koleś miał czutkę żeby shipować T9 na mega deepie, a ja seta króli na flopie KJ3 odpuścić nie mogłem
      cztery w torbe dwa zespazzowane i z super dnia zrobił się taki jakiś przeciętny także wykresu nie będzie.

      Jestem zadowolony, że volume wszedł.

      Jak tylko założyłem wątek, to dostałem telefon żebym wybył na alkoholizację. Mówię, że nie ma opcji, że gram.

      "Ty tylko ten poker i poker dawaj na wódkę i nie pierdo*"

      Twardo powiedziałem, że nie! Gram! Do 3

      To o 3 po Ciebie przyjedziemy. Pewnie....

      O dziwo, towarzystwo nie ogarnia już ostro, ale kierowce mieli trzeźwego i już w drodze.

      Jutro będę żałował....
    • Miqlas
      Miqlas
      Brąz
      na forum od: 03.06.2009 Posty: 11 801
      Napisane przez Pyszu
      "Ty tylko ten poker i poker dawaj na wódkę i nie pierdo*"
      a wódke za pyszowe pieniadze pic lubjo :ayfkm:
    • mlooody88
      mlooody88
      Brąz
      na forum od: 30.01.2007 Posty: 8 852
      jakie stawi i gdzie grywasz ?(
    • Pyszu
      Pyszu
      Srebro
      na forum od: 11.03.2007 Posty: 1 384
      Wiedziałem, że będę żałował. Chociaż... wstałem dopiero o 16 ogarniam dopiero od teraz. Miało być łatwo, a wychodzi, że nie będzie.

      Ale dam radę.

      Gram na roomie, której pokerstrategy niestety już nie lubi. Albo odwrotnie?

      Także garniak od blackmembera będzie musiał poczekać na jakiś korzystny rozwój wydarzeń.

      Gram rasza FR. Zaczynałem od NL5, bo miałem przerwę prawie półroczną od grania. Jestem już na NL10 i czuję się jak ryba w wodzie :) bardzo niski poziom. Zaraz wbiję platynę na Edge, a do 27 wpadnie diament. Mam nadzieję, że poza flat RB dadzą jakieś bonusy raz na jakiś czas, bo jak nie to posucha ostra się szykuje. Jak nie będą skorzy do dawania fajnych bonusów to chyba wrócę do na PokerStars i zawalczę w przyszłym roku o supernova... chociaż... takie granie na chama, bo jak nie ugrasz to zabierzemy mnie strasznie irytowało.
    • tras
      tras
      Brąz
      na forum od: 22.11.2007 Posty: 547
      A ile Ci tam wychodzi raku na 100h?
    • Pyszu
      Pyszu
      Srebro
      na forum od: 11.03.2007 Posty: 1 384
      Miałem pewne obawy przez to balowanie i niedziele wyjętą z życiorysu, ale ale!

      Spiąłem poślady i mam już normę wyrobioną za poprzednie dni i dzień dzisiejszy. Właśnie skończyłem ostatnia sesje.

      Dzisiaj pękł pierwszy kafel profitu, pierwszy sumienny tydzień grindu na poważnie i wpadła platyna.

      Idzie dobrze, także może żeby nie zapeszyć wykres wrzucę na koniec, jak będę popijał Jima z lodem.

      Nie wiem dokładnie jak to wychodzi na 100h

      Na NL5 zostawiłem 203$ rake po 61363 rękach

      Na NL10 150$ rake po 24269 rękach

      Z bonusem, cashowaniem ftpointsów i Edge wychodzi mi na chwilę obecną 250$ RB nie wiem jak to możliwe, ale nie mam nic przeciwko.



      mam już za sobą 90k rąk

      Zmieniłem strategie z xrąk dziennie na jedną ratę bonusu dziennie. Zostało 7 dni 7 rat.

      Stabilnie. Chcę zrobić jeden dzień zapasu, także od jutra muszę ugrywać 120% normy dziennej.

      :challenge
    • Ynt0ni0
      Ynt0ni0
      Brąz
      na forum od: 18.07.2012 Posty: 56
      zdziwilem sie jak kolo challengu znalazlem nicka Pyszu, pierwsza mysl to nie ten pewnie, wchodze i zdziwienie

      czytalem twoje blogi, piszesz cos jeszcze czy od lutego cisza? pamietam jeszcze czelendz sn na nl25, po tym sam sie zaczelem zastanawiac nad sn, ale obliczarka w excelu szybko wybila mi to z glowy

      z czym to wracales w zime? piecyk do chleba? :D

      gl w chl
    • mlooody88
      mlooody88
      Brąz
      na forum od: 30.01.2007 Posty: 8 852
      to chya byl piec do chleba
      Gratuluje pierwszego tysiaca profitu w challengu oby tak dalej.
    • Pyszu
      Pyszu
      Srebro
      na forum od: 11.03.2007 Posty: 1 384
      Heh. Uwielbiam pisać i nie mogłem z tego zrezygnować. Zmieniłem jednak formę przekazu ze zmasowanej na spersonalizowaną. Ma to swoje plusy i minusy.

      Minusem dla przykładu jest to, że zaraz napiszę chyba z 30ty raz co się ze mną działo. Plusów jest natomiast znacznie więcej. Wiem do kogo piszę, jaki jest jego stopień zrozumienia tego co mam do przekazania. Mam znacznie więcej informacji zwrotnej. Taka dyskusja zamiast ścian tekstu przerywanymi "fajnie piszesz, gj, będę zaglądał"

      Nie mówię, że na blogu nie trafiły się czasem perełki do dobrej dyskusji... ale to jednak nie było to. Jak wcześniej pisałem dużo tak teraz piszę jeszcze więcej, tylko w różne strony. W zamian mam nieporównywalnie więcej ciekawych rzeczy do przeczytania. Bardziej mi to odpowiada.

      Może żeby zaspokoić ciekawość... podejmę się próby... będzie ciężko. Wcześniej się nie starałem, żeby było objętościowo mało i płynąłem w rytm stukania klawiszy tworząc ściany tekstu.

      Teraz będzie w pigułce.

      Miałem wypadek. Dostałem w głowę. Czaszka w proszku. Jazdy po szpitalach. Nie ogarniałem. Bałem się, że już nie będę. Lekarze mówili, że przejdzie. Nie przechodziło. Nie mogłem myśleć. Nie byłem sobą. Nie chciałem żyć. Miało przejść po kilku tygodniach. Nie przechodziło. Była kilkumiesięczna wegetacja z przerwami na udawanie, że wszystko jest ok. Że żyje. Udawałem, że żyje, ale nie żyłem. To było od rana do wieczora. Nie mogłem dostać się do swoich zasobów. Do siebie. Do rozkmin. Odbudowałem swoje wspomnienia na nowo. Kawałek po kawałku. Odbudowałem siebie. Pewnego dnia obudziłem się już jako JA! Czułem, że zaczynam żyć. To było TO! Przestałem babrać w przeszłości, którą już w pełni odbudowałem. Pojawiły się pierwsze plany na przyszłość. Miałem prawie pół roku zaległości, przez wyjęcie z życia.

      Zacząłem nadrabiać te zaległości. Zacząłem żyć. Myśleć o jutrze, pojutrze następnych latach. Już mogłem. Już mogę.

      Także wróciłem do pokera z nowym nastawieniem, z nowymi planami. Niestety tak długa przerwa sprawiła, że wszystkiego musiałem się uczyć od początku. Jestem już na dobrych torach i prę do przodu. Odbudowałem się od praktycznie zera.

      Zobaczymy co przyniesie czas. Wrócił mi optymizm. Wróciło szczęście.

      Dobra koniec rozczulania, bo mi tu zaraz kolejny blog sie zrobi.

      Do roboty. Dzisiaj przede mną 120% normy, a muszę jeszcze format zrobić, bo skończył mi się trial HM....

      Zarobiłem na poksie relatywnie kupę siana, a co miesiac robię format, bo szkoda mi BI na HM :/
    • Pyszu
      Pyszu
      Srebro
      na forum od: 11.03.2007 Posty: 1 384
      120 nawet 126% normy wyrobione
      :fuckyeah
    • Ynt0ni0
      Ynt0ni0
      Brąz
      na forum od: 18.07.2012 Posty: 56
      myslalem ze mam duze zmartwienie bo nadwyrezylem plecy na ponad miesiac, przerwa od biegania i silowni, w pracy ciezko, nie moglem siedziec i przez miesiac nie uzywalem przez to komputera wiec nie gralem w poksa
      zaczelem sie uzalac nad soba bo w domu moglem tylko lezec, jedyny sposob na pocieszenie jaki znalazlem to cieszyc sie malymi rzeczami nawet tym ze moge sam obiad zrobic, zdrowie najwazniejsze ale pewnych rzeczy sie nie przewidzi jak w blogu czterdziestolatka

      ja perelka do dyskusji nie jestem ale przez twoje wpisy zamiast zarabiac to czytalem, zamiast spac to czytalem, szkoda ze zamiast pisac wdales sie w spory i nie wazne kto mial wtedy racje

      mi wystarczylo 5 tygodni przerwy zeby na nl25 przestac wygrywac, szacun ze potrafisz tyle godzin tluc stoliki


      pozdrowka
    • Pyszu
      Pyszu
      Srebro
      na forum od: 11.03.2007 Posty: 1 384
      Ciekawe, że zdrowie zaczynamy doceniać dopiero jak coś szwankuje. Pisałem o tym w jednym z wpisów. To było takie bardziej ogólnikowe. Byłem wtedy podjarany tym, że po kilku latach bez sportu zacząłem go uprawiać regularnie i czułem się dzięki temu o niebo lepiej. W momencie jak się praktycznie rozłożyłem i przykułem do łóżka to tęsknota za zwykłymi rzeczami, już nie przebiegnięciu więcej czy szybciej była tak silna, że "naprawdę mogłem docenić zwykłe rzeczy"

      Nauczyło mnie to jak ważne, a jednocześnie jak przyjemne potrafią być rzeczy małe. Cieszyć się chwilą... tak...

      Miałem też świetną rozkminę odnośnie filozofii życia wtedy jak leżałem i mogłem jedynie... pomyśleć, choć i to szło topornie.

      Poświęciłem masę czasu. MASĘ na rozkminę odnośnie jednego tematu.

      Dlaczego jak zjem zajebisty deser. Czekolada, bita śmietana, truskawki, kruche biszkopciki... no orgazm dla podniebienia, to jak już go zjem to mam chwilę na cieszenie się tym smakiem. Deser BYŁ świetny i już ja go zjem to jestem ZADOWOLONY, że go zjadłem. SmakoWAŁ wyśmienicie i TERAZ jestem z tego faktu zadowolony.

      Nie znam nikogo, kto po zjedzeniu deseru czuje żal i rozgoryczenie, że już się skończył, że już go zjadł, że już go nie ma i nie może jeść go dalej.

      Był, był dobry, zjadłeś go i tyle. Ciesz się tym co było, nawet jeśli nie trwało to tak długo jakbyś sobie tego życzył.

      Zapału nigdy mi nie brakowało... no może nie zawsze miałem go tyle ile chciałem, ale porównując do przeciętnego kowalskiego to mam go sporo. To nie jest tak, że siadam do stolików z bananem na ryju "No wreszcie mogę sobie pograć" Granie w pokera już dawno przestało mnie bawić. Teraz została tylko satysfakcja. To tak jak idziesz na siłkę i nie idziesz tam, bo jara Cie przerzucanie złomu z miejsca na miejsce. Czujesz się zmęczony. Jak dasz ostro w palnik to bolą Cie mięśnie, poświęcasz na to kupę czasu, który założę się, że byś wolał spędzić jakoś inaczej.... mimo to idziesz i przerzucasz, wszystko Cie boli męczysz się, ale ta satysfakcja... jej nie znajdziesz po graniu w gre, czy oglądaniu filmu. Tam jest godzina relaksu i koniec. Po pokerze mam 8 godzin hmmmm.... nudy? nie nudy nie. 8 godzin wysiłku. 8 godzin walki ze sobą, żeby nie odpalić przeglądarki, nie odpisać na gg nie rzucić tego w cholerę i iść na browara. Jest walka, ale po skończonej walce jak wyrobisz to, co sobie założyłeś... jest SATYSFAKCJA jak cholera.

      Czekam na mojego Jima. To nie będzie łycha. Nie jestem jej jakimś fanatykiem, do tego Jim szału nie robi. To nie będzie picie trunku w celu upojenia... to będzie spijanie wyciągu ze 120 godzin poświęcenia. Celebrowanie woli walki. Symbol zwycięstwa :) Na to czekam.

      Po formacie coś mi ześwirowała baza danych. Po wczytaniu jej ponownie wykres wygląda zupełnie inaczej WTF? Całe szczęście stan cashiera się nie zmienił i staty na popularnych regów są mniej więcej takie same. Nie wiem co to miało być pierwszy raz miałem coś takiego.
    • Pyszu
      Pyszu
      Srebro
      na forum od: 11.03.2007 Posty: 1 384
      Dzisiaj doszła do mnie część kasy, a zawsze przy cashoucie lubię kupić sobie coś z rozmachem, żeby poczuć dlaczego siedzę i łupię przy tych stolikach. Z rozmachem kupiłem 5 metrów materiałów i najdroższe na świecie nożyczki. 50 zeta. Sam się zdziwiłem, jak można zapłacić tyle za nożyczki. Trzeba być nienormalnym.... Tną jak laser. Warto było, a jak! Stać mnie! Grinduje micro-stać mnie na nożyczki. Będę szył czapki.

      Dwa żarty sytuacyjne z dzisiaj.

      Brata dorwało przesilenie egzemy i złazi mu skóra z rąk płatami.

      "Kur*a znowu mnie złapało" i pokazuje te łapy z mięsem na wierzchu. Ja się cieszę, że mi odpuściło, a nie mogłem się powstrzymać przed zadżołkowaniem

      "Było trzeba w dupe wsadzać?"

      "No kurde, zawsze wsadzałem i nie było problemu. Teraz jakoś tak"

      "Bo może do złej dupy trafiłeś"

      "A to pewnie dlatego, że Tobie wsadzałem jak spałeś"

      "No jak do mojej to się nie dziwie, sam bym tego nie dotykał"

      "Ale dziwne, bo jedną miałem w swojej, a drugą w Twojej, a skóra mi zlazła z obu tak samo"

      "Zła karma"

      Ach taki dżołk braterski.

      Kolejny jak już jedziemy po materiały

      "Kurde coś tu nie gra. Mam luz na gazie"

      "Lepiej mieć luz na gazie, niż gaz na luzie"

      he he he :facepalm:

      Dobra.

      Posuszone teraz do roboty.
    • Pyszu
      Pyszu
      Srebro
      na forum od: 11.03.2007 Posty: 1 384
      Siadam do pierwszej sesji. Trzecia ręka rakiety na CO. Koleś z MP openshipuje za pełnego stacka. izi kol.

      Pokazuje KK n1 dobry początek. Turn król. Jednak nie. Widzę, że brakowało Ci mnie mój Ty kochany sofciku. Taka niespodzianka na dzień dobry widzę. Dzięki.

      Kilka rąk dalej. QQ trafiam na boardzie Q i dostaje shipa na na cb. Cal. AQ n1 oddał sofcik. Dzięki. Turn pik river pik i pula wędruje nie w tą stronę co trzeba.

      Nie no miło z Twojej strony kochany notiltcie.

      Kilka rąk dalej AJ na flopie AJ6 dostaje szipa i nadziewam się na 66 w 3 betowane puli preflop. co on tam robił z 66? Stawiałem go na AK AQ ewętualnie podział z AJ

      no nic. Niech to się kurwa skończy wreszcie!

      Telefon. Andrzej z poznania. Raczej mi nie pomoże. "Siema co tam?"

      "Ty nie wiesz co się z Przemem dzieje?"

      "Tzn?"

      "Mamuśka go widziała jak karetka go skrobała z asfaltu dzisiaj"

      O kur... to 200km stąd wiedzą, a ja nie wiem co się dzieje z moim przyjacielem.

      "Daj znać jak się czegoś dowiesz"

      No to wykrakałem. To mnie oderwało od stolików. Panika... skrobanie z asfaltu... jechał rowerem do roboty. Jeździ jak szalony. Ma średnią przelotową wyższą niż moja mamuśka po mieście. Skrobali z asfaltu... kurwa!

      Myśl... Żyd! On wie wszystko co się w tym mieście dzieje. Dzwoń do Żyda!

      "Siema co z Przemem!!!!!!!???????"

      "So?... so je... so se stao...?"

      Ech... życie pisarza... Żyd to taki polski Hank Moody... godzina 18 on już nawalony jak trolejbus. W środę. Polski Hank... tylko bez porshe.... bez fajnych lasek... bez kasy... no i jeszcze, żeby jego książki stały się hiciorem, to ktoś musiałby najpierw je wydać... no tak, ale tryb pisarza już ma opanowany.

      No nic dobra.... hmmm.... BLADA! Jej mamuśka jest pielęgniarką.

      "Blada wiesz co z Przemem?"

      "Nie"

      "Dzwoń do matki niech ustala, ma pewnie swoje wtyki to ustali miał wypadek jest w szpitalu"

      "O kur... dobra już dzwonie dam znać jak czegoś się dowiem"

      Dobra... co jeszcze co jeszcze.... szpital! Gdzie nr do szpitala? Net. Szukaj szukaj szukaj jest.

      "Szpital? Halo? Mój przyjaciel miał wypadek i zgarnęła go karetka jest u was, czy go gdzieś wywieźli dalej?"

      "Panie spokojnie, Pan sie nie na ten oddział dodzwonił tutaj nr Panu dam...."

      Dzwonie dalej. 3 razy 3 nowe numery za czwartym jest bingo.

      "Ano był wypadek z rowerzystą przywieźli go do nas."

      "Jak jego stan jak się czuje? jest bardziej dobrze czy bardziej źle?"

      "A Pan z rodziny?"

      "No nie. Jestem jego przyjacielem"

      "To ja nie mogę udzielać informacji"

      Kur.... a jak powiem że tak to co? to by powiedziała? no nic.

      Taksa i jedziemy do szpitala.

      Czekam... CZekam.... palę trzecią fajkę. Jużchcę dzwonić w akcie desperacji do.... no właśnie! Dzwoniłem wszędzie tylko nie do niego.

      Oj ja głupi.

      Dzwonie do niego.

      "No hejka co tam?"

      Mówi! Jest dobrze. Głos ma normalny. Dobrze.

      "Stary miałeś wypadek?"

      "A no miałem. Skąd wiesz?"

      z dupy! miał wypadek i jak już może mówić mógł przedzwonić, a nie ja tu w panike wpadam.

      "Od Andrzeja z Poznania"

      "To on wie?"

      no kurde popatrz... a ja nie

      "Dobra mniejsza o to co sie stało żyjesz, boli, cały jesteś?"

      "A no wyjechał mi na skrzyżowaniu, ja jechałem trochę szybko ( ta szybko pewnie ponad 50) i wyleciałem w powietrze."

      "Cały jesteś?"

      "No nie do końca. Nie mogę ruszać palcami lewej ręki (dobrze, że prawa cała można grać) i coś z kolanem"

      "No to już mi zeszło ciśnienie, myślałem, że umierasz"

      "Nie no nie ma tragedii. Żeby było śmieszniej to potrącił mnie policjant, a ja jechałem do pracy"

      Pracuje w kopro i ma max ubezpieczenie wykupione, także bogactwo.

      Takie szczęście w nieszczęściu. Wyjdzie mu pewnie lepszy profit z listopada niż mi. Już wiem, za czyje pijemy przez następny miesiąc.

      Ogólnie ciśnienie zeszło. Jest dobrze. Nawet nie musiałem do niego jechać, bo wypuścili go do domu. Chodzić może, chociaż z tym kolanem jest lipa. Ma L4 do końca roku i może przejść w spokoju diablo. Fartuch.

      Doktorze poproszę L4

      "Drogi Full Tiltcie. Tutaj przesyłam skan mojego L4, proszę o uwolnienie całości bonusu, bo nie mogę grać. Dziękuję."

      Ech... plusy i minusy.

      Jestem już po pierwszej sesji i przyżarło ładnie oddało co zabrało. Dobry sofcik. Tresowany. Masz tutaj scooby chrupkę.
    • fenekzgavry
      fenekzgavry
      Brąz
      na forum od: 23.12.2010 Posty: 3 810
      Napisane przez Pyszu
      Dlaczego jak zjem zajebisty deser. Czekolada, bita śmietana, truskawki, kruche biszkopciki... no orgazm dla podniebienia, to jak już go zjem to mam chwilę na cieszenie się tym smakiem. Deser BYŁ świetny i już ja go zjem to jestem ZADOWOLONY, że go zjadłem. SmakoWAŁ wyśmienicie i TERAZ jestem z tego faktu zadowolony.

      Nie znam nikogo, kto po zjedzeniu deseru czuje żal i rozgoryczenie, że już się skończył, że już go zjadł, że już go nie ma i nie może jeść go dalej.
      NO A DUPA ROŚNIE.

      Cześ pyszu. Ciekawe kiedy zamkniesz tego bloga. :heart:
    • Ynt0ni0
      Ynt0ni0
      Brąz
      na forum od: 18.07.2012 Posty: 56
      wlaczam forum, naduszam ulubione, patrze - o pyszu cos napisal, lukne i ide spac

      przewijam w dol a tu sciana, pierwsza mysl - nie ma szans wylaczam i spac, po chwili - a moze pierwszy akapit... wpis jak w najlepszych czasach na blogu

      ---> "Nie znam nikogo, kto po zjedzeniu deseru czuje żal i rozgoryczenie, że już się skończył, że już go zjadł, że już go nie ma i nie może jeść go dalej."

      nie wiem czy dobrze zrozumialem ale u mnie standard ze cos by jeszcze moglo zostac zeby zjesc za chwile, przyklad z kuchni:
      szykuje cos i czekam az sie usmazy a widze sloik z nutella, kusi i patrzy na mnie wiec odkrecam i maczam palucha, zakrecam i odstawiam, smazy sie dalej a ja nadal czekam, dobra jeszcze raz za sloik ale teraz dzgam nozem bo wiecej sie zmiesci i na dluzej starczy, hmmm zajebiste... a pozniej wychodzi ze to nie na chleb bo sloik za maly
      wlasciwie to chodzilo o to ze jak cos jest dobre to za szybko sie konczy ale cos zle tlumacze


      typowej silowni nie lubie, chodzilem kiedys z 10lat temu przez 3 miesiace i wcale mnie do tego nie ciagnie, nie wiem ile wycisne i ile centymetrow uroslem, cwicze halupniczo pompki podciaganie itp przygotowujac sie do robienia planche (google wyjasnia :) kiedys postanowilem sobie ze to zrobie, zabieralem sie do cwiczen przez ponad rok i brakowalo mi motywacji, ale gdy zaczelem i widzialem efekty nie przestalem juz cwiczyc (nawet 5-6 razy w tygodniu)

      gdy caly dzien siedze przed kompem nie mam takiej satysfakcji ze robie cos zeby sie rozwijac, raczej mam uczucie ze trace czas i dlatego nie umiem przylozyc sie do pokera, moge traktowac to jako prace i zmuszac sie, ale to juz nie to samo, niby czasu nie marnuje bo przeciez zarabiam ale nie mam takich mysli ze musze to robic bo sam chce i ze jak odpuszcze sobie ten dzien to cos strace, raczej mam mysli ze strace ten dzien jak nie odpuszcze gry :facepalm:
      a cwiczenia - one zawsze poprawiaja mi humor i lepiej sie pozniej czuje, jakby bardziej spelniony, zadowolony z siebie

      hmm dzis udalo sie 6h ugrac, szkoda ze codziennie tyle nie moze byc (Net won mozna pominac bo nawet ev skonczylo na minusie)

      co do walki z przegladarka to w tym tygodniu sie poddalem, najpierw wlaczalem kabarety w tle, np moralnego niepokoju jakis maraton sklejone 60 filmow a teraz wlaczam audio booki pl
      efekt jest mega dobry, w czasie gry mniej sie rozparaszam, nie mysle ze cos mnie uwiera i swedzi, ze sie nudze i jest mi zle, przy kabaretach caly czas jest pompa i dobry humor, nie ma sie kiedy nudzic, nawet kolejne padajace AA i kolor na river juz tak nie denerwuje i tylko raz w dwa dni walnelem mycha (cos zaczela przerywac), znaczna poprawa humoru i o dziwo skupienie na grze sie poprawila bo humor lepszy tylko moze nieraz rozpraszac
      dzisiaj wlaczylem w tle filmy i ksiazki, najpierw film symetrie, nie ogladalem tylko sluchalem bo film mi sie podoba a ogladalem juz kilka razy, a pozniej moj mega hit audio book Fight club, niestety calego nie bylo ale jarnelem sie dopiero jak nie moglem znalezc kolejnej czesci, gram i niby nie slucham - cos jak w twoim sposobie na nauke chyba do sesji, pstrykam tu call tam raise a do tego wiem jak on ten projektor obsluguje, niby nie slucham ale wiem wszytsko co borys szyc mowi i wyobrazam sobie, a opisy bardzo rozbudowane i bogate, niesamowite i dziwie sie jak cos takiego mozna wymyslic no ale jak maraton mozna przebiec w 2h 07min to i fantazje mozna miec rozbudowana

      dzisiaj moge powiedziec ze poker byl dla mnie przyjemnoscia i czas leciaj bardzo szybko, a czesto nie mozna sie od gry oderwac :f_pleased:
      sesje skonczylbym napewno duzo wczesniej ale wlaczylem audio Solaris - Stanislawa Lema 2:30 i jak sie juz wkrecilem w ksiazke to musialem grac do konca :D


      jak pisalem wczesniej perelka do dyskusji nie jestem, mam cos na mysli zaczynam pisac a w trakcie mysle o nastepnej rzeczy i pozniej nic nie trzyma sie tematu nie wspominajac o ort i int...

      no ale 90 minut temu mialem isc spac wiec koncze




      "Ma L4 do końca roku i może przejść w spokoju diablo." :facepalm: :nh









      edit:
      o ja pierdziele sory ale nie widzialem ze sciana wyszla w twoim blogu... tfu tzn challengu :s_smile:

      nie przestawaj pisac
      pozdro


      edit2:
      z tymi ksiazkami to jest tylko jeden problem, ze na koniec przegrana tak nie boli, co z tego ze 2bi w tyl ale zajebiscie sie czytalo i tego nikt mi nie odbierze, dobrze sie bawilem a przy okazji bylem w pracy, a z drugiej strony ogladniecie filmu po sesji wyjdzie taniej niz ksiazka :f_rolleyes:

      a moze lepiej najpierw nauczyc sie grac :s_biggrin:
    • Pyszu
      Pyszu
      Srebro
      na forum od: 11.03.2007 Posty: 1 384


      Do zamknięcia.


      Nie no żartuje.

      Witaj fenkuzgawry miło Cie znowu zobaczyć w moich skromnych progach. Okres chęci zbawiania ludzkości mam już za sobą. Nie każdy na nie zasługuje.

      Temat miał być czysto railingowy, a tak jakoś jak już stukałem to mnie poniosło i nie mogłem się powstrzymać. Ostatni wpis tutaj na tym "blogu" pojawi się 27 może 26 go jak wyrobię plan w 100% także jeszcze trochę cierpliwości. Nie widzę potrzeby jego zamykania. Chociaż może... specjalnie dla Ciebie. Graty superbloga. Z ciekawości pochłonąłem całego któregoś tam wieczora. Dobrze piszesz. Dyszka poszła. Ja bym tam foldował to KQ, przecież wiadomka, że on tam szipnie i wiadomka, że mu dojdzie. Przecież to gangus.

      Ynt0ni0 kwestia podejścia do pokera. Albo traktujesz to jako zabawę i może coś wygrasz przy okazji, albo podchodzisz poważnie i robisz wszytko, żeby maksymalizować zysk, bo chyba to jest Twoim celem. Jak nie to spoko.

      Kiedyś grałem 24 stoły na starsach i oglądałem do tego filmy, słuchałem audiobooków... przez miesiąc godzinówka wychodziła koło 15$. więc w czym problem? mogę przecież oglądać te filmy i tak jest git
      Grałem po 10h dziennie. Gdybym wtedy już miał profesjonalne podejście i dzięki pełnemu skupieniu miał chociaż tego dolca na godzinę więcej, a jestem święcie przekonany, że spokojnie mogło być lepiej gdybym się przyłożył to już jestem w skali miesiąca 300$ do przodu.
      300$ czy oglądanie filmików? dla mnie dzisiaj rachunek jest prosty. Jak gram to gram na 100% nie ma lipy. Dzwoni telefon? sit outy. Ktoś coś napisał na gg/skype? Nie wiem. Mam powyłączane. Polecam jeśli chcesz podejść do pokera na poważnie, potraktować go poważnie.


    • 1
    • 2