01.12.2009

Wszyscy za wszystkich!

Trzymajmy się kupy, bo kupy nikt nie rusza! W końcu polscy pokerzyści dorobili się wielkiego ruszenia, które niczym Poker Player Aliance z USA będzie lobbowało w naszej sprawie.

Aleksander Świętochowski powiedział, że Polacy są z żelaza, trzeba uderzyć młotem, żeby się rozgrzali. Te słowa zdają się być bardzo adekwatne w sytuacji, która spotkała nas z końcem listopada. Rządzący zaserwowali nam ustawę hazardową, która zupełnie nie jest w smak pokerzystom. Jeżeli przejdzie w formie takiej, jaką ma teraz, wówczas gracze, którzy uczynili z pokera sposób na życie, będą mieli je znacznie utrudnione. A takich w kraju nad Wisłą jest już coraz więcej.

Dotychczas gracze tworzyli mniejsze i większe społeczności, które były raczej hermetycznym zbiorem ludzi załatwiających swoje sprawy w swoim gronie. Nie było regulacji prawnych dotyczących hazardu on-line (w tym pokera), rząd niezbyt interesował się sprawami graczy, a oni mogli spokojnie zarabiać swoje dolary na zagranicznych pokerroomach i śmiali się w twarz Urzędowi Skarbowemu, który przecież nie miał możliwości, ani tym bardziej chęci, aby tropić ludzi zarabiających na pokerze.

Teraz sytuacja ma się diametralnie zmienić. Urząd Skarbowy dostał znacznie większe możliwości, policja będzie miała nas na celowniku, ale najgorsze jest to, że przeciętny pokerzysta grający w internecie, czy organizujący sesję domową będzie przestępcą. Nie chodzi o to, czy zostanie złapany, czy nie - w świetle prawa będzie przestępcą.

Dotychczas polskie lobby pokerowe praktycznie nie istniało. Nikt spoza branży nie był w stanie sobie wyobrazić, ilu nas jest oraz jakie pieniądze przechodzą każdego dnia między rękami grających Polaków. Nasza społeczność była tak hermetyczna, jak słoik konfitur od cioci Helenki. Gdy ustawa hazardowa zaczynała nabierać kształtów i widmo uderzenia w polskich pokerzystów stawało się coraz wyraźniejsze, na forach zrobiło się gorąco. Ale co z tego? Przecież nadal siedzieliśmy w swoim towarzystwie i kisiliśmy się w swoim własnym sosie. Nikt spoza branży nie słyszał tego krzyku, który był tak wyraźny w naszym gronie.

Gdy w USA wchodziła UIGEA, społeczność pokerowa momentalnie zebrała się do kupy i w bardzo krótkim czasie Poker Player Aliance zyskał sobie milionowego członka. To właśnie PPA w Stanach Zjednoczonych prowadził szeroką kampanię na rzecz zalegalizowania pokera. To właśnie oni znaleźli zwolenników w Kongresie (przykładowo kongresman Barney Frank), którzy zaczęli napędzać kampanię mającą na celu wyrwanie pokera z sideł hazardu i zalegalizowanie rozrywek on-line.

PokerToNieHazard

Teraz wszystko ma się zmienić i u nas. W końcu zrozumieliśmy, że podziały na poszczególne społeczności w walce z ustawodawcami nie mają sensu. Tak powstała strona PokerToNieHazard.pl, która ma na celu pokazać nas w całym społeczeństwie i z całą pewnością znacznie przyczyni się do osłabienia stereotypu, jakim naznaczony jest poker w Polsce - to zło wcielone, a gracze przegrywają majątki, samochody i domy z żonami oraz dziećmi w środku.

PokerStrategy.com całym sercem angażuje się w tą akcję. Udało nam się porozmawiać z Konradem Wnukiem - jednym z założycieli PokerToNieHazard.pl i zadać mu kilka fundamentalnych pytań.

PokerStrategy: Powiedz proszę, czym jest PokerToNieHazard.pl?

Konrad Wnuk: Akcja PokerToNieHazard jest inicjatywą pokerzystów zebranych wokół jednego z polskich forów pokerowych. Myślę, że statystyczny zwolennik akcji - a o takim należałoby powiedzieć - po prostu lubi z różnych powodów grać w nowoczesnego pokera. Spora część graczy uczyniła z Texas Hold'em sposób na życie, wielu z nich się z pokera utrzymuje, a cała reszta po prostu lubi oddawać się inteligentnej rozrywce.
PokerStrategy: Wszyscy pokerzyści doskonale wiedzą, że poker nie jest hazardem. Powiedz proszę, kogo chcecie tak naprawdę przekonać o słuszności tej tezy.
Konrad Wnuk: Nie należy brać naszego hasła zbyt dosłownie. Nie chodzi o to, aby uczynić pokera równego szachom. Jest to hasło przewodnie naszego ruchu, który został stworzony jako kontrakcja do tzw. ustawy hazardowej i wrzucenia nas, pokerzystów do jednego wora z miłośnikami ruletki i jednorękich bandytów. W tym kontekście mówimy: poker to nie hazard, dajcie nam normalnie grać i płacić podatki od dochodu tak jak to czynią np. gracze giełdowi.
PokerStrategy: Czy mamy szansę, jako społeczność pokerowa stworzyć w Polsce silną grupę, która miałaby coś do powiedzenia w całej sprawie hazardowej?
Konrad Wnuk: To jest bardzo dobre pytanie. Tworząc naszą akcję, myśląc o setkach tysięcy graczy spodziewaliśmy się równie silnego poparcia. Niestety życie zweryfikowało oczekiwania i już widać, że powstanie siły na kształt koniecpzpn.pl będzie bardzo trudne. Nie mamy w zasadzie żadnego wsparcia w mediach pozapokerowych, ale w żadnym wypadku nie składamy broni. Nie ma co ukrywać, że z powodu chęci przykrycia afery hazardowej, ustawa została przyjęta z tak olbrzymią determinacją i mega expresowym tempie, że nie jestem sobie w stanie wyobrazić siły która mogłaby to zmienić. Ustawa dotyczy jednorękich bandytów, kasyn, bukmacherki, a poker w tym całym interesie to co najwyżej kilka procent, a może nawet kilka promili. Niestety tak to wygląda.
PokerStrategy: Czy nie wydaje Ci się, że zbieranie się w tym momencie i lobbowanie za pokerem, to już tylko łabędzi śpiew w całej sprawie? Czy nie jest już za późno?
Konrad Wnuk: Nigdy nie jest za późno. Okazało się, że z powodów o których powiedziałem wcześniej, staliśmy na z góry straconych pozycjach. Przegraliśmy bitwę, ale nie przegraliśmy wojny. Zostały zdobyte przyczółki - prezesowi Polskiej Federacji Pokera Sportowego Pawłowi Abramczukowi udało się pozyskać przychylność kilku posłów, którzy zgłosili "pokerowe" poprawki do ustawy - niestety wszystkie poprawki były automatycznie odrzucane, co nie umniejsza faktu, że pokerzyści zaistnieli w sejmie. Mówiono o pokerze również w mediach, głównie za sprawą Michała Wiśniewskiego. Obecna ustawa nie jest na wieczność, teraz nadszedł czas na zgłaszanie poprawek i jeszcze w grudniu 2009 r. dzięki wysiłkom wcześniej wspomnianego Michała Wiśniewskiego zostanie złożona interpelacja poselska w naszej sprawie, a to dopiero początek drugiego etapu. Wielu polityków zdaje sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak w ustawie z pokerem i niektórzy nie boją się mówić otwartym tekstem i są chętni do współpracy. Nie jest to na razie znacząca siła, ale nawet najdłuższą drogę należy zacząć od pierwszego, małego kroku. Przytaczając kolejne przysłowie, to kropla drąży kamień i jestem przekonany, że w przęciagu kilku kwartałów przestaniemy być jedynym krajem w Uni Europejskiej w której nie można grać tzw. cashowego pokera, a turnieje obłożone są zaporowym podatkiem.
Polscy gracze nie mają praktycznie już nic do stracenia. Możemy wyłącznie zyskać. Z całą pewnością pomoże w tym skonsolidowana, silna akcja, której głos będzie wyraźnie słyszalny poza naszym środowiskiem. Takową właśnie jest PokerToNieHazard.pl.